Strachociny: Strzeż się stracha
Dominik Łuszczyński zaprasza do świata pełnego dreszczyku!

Czy legendy ożywają? Patryk Szarewski kontra strach na wróble!
Lubisz czuć gęsią skórkę na ciele i przygody z dreszczykiem? Oto "Strachociny Strzeż się stracha" – opowieść, która wciągnie Cię w wir mrocznych sekretów i miejskich legend.
Młody Patryk ledwo co cieszył się nowym rowerem, kiedy bolesny upadek na leśnej ścieżce kończy się roztrzaskaniem prezentu od rodziców. Jak wytłumaczyć im, że gonił go NAJPRAWDZIWSZY strach na wróble…? Przyjaciele też mu nie wierzą. Ale wystarczy zajrzeć do miejskiej kroniki, aby przekonać się, że przerażająca legenda ma wiele wspólnego z prawdziwymi wydarzeniami…
Dlaczego warto zanurzyć się w "Strachociny"?
- Gwarantowane dreszcze i emocje – idealna lektura dla fanów opowieści grozy.
- Poznaj niezwykłe miasto pełne dziwów i jego młodych bohaterów.
- Nowa polska seria, która rozbudzi Twoją wyobraźnię.
- Każdy tom to samodzielna, przerażająca przygoda – możesz czytać niezależnie!
- Wciągająca fabuła łącząca młodzieńcze problemy z elementami fantastyki i horroru.
Fragment, który jeży włos na głowie...
Straszydło buszowało w jego małym królestwie. Chłopak rozpoznał stracha na wróble. Jego łachmany śmierdziały, a patykowate ręce przewracały zabawki. Targały książki i komiksy. Strach skakał na jednej nodze, którą był długi, szeroki badyl. Wszędzie, jak okiem sięgnąć, było siano, które wylatywało mu spod łachmanów. Przerażony Patryk westchnął głośno. Za głośno. Straszydło go usłyszało. Zatrzymało się. Przestało rozrzucać zabawki. Powoli, bardzo powoli odwróciło głowę, ukazując rzędy ostrych zębów i palące się bursztynowym światłem oczy. Patryk zamarł. Znów poczuł, jak jego nogi zmieniają się w galaretę. Znalazł jednak w sobie siłę, żeby się odwrócić. Pomknął w stronę sypialni rodziców. - Mamo! Tato! Ratunku! - krzyczał tak głośno, jak tylko mógł. Czuł, że straszydło jest tuż za nim. Widział jego cień padający na panele w korytarzu. - Otwórzcie! Błagam! - Dobiegł do drzwi pokoju rodziców i walił w nie z całej siły. - Czemu nie otwieracie?! Pomocy! Zaczął płakać. Po jego policzkach spływały kolejne łzy. Nie przestawał uderzać w drzwi, pełen nadziei, że tata lub mama już do nich podchodzą. I wtedy poczuł, jak na jego karku zaciskają się patykowate palce.







